Fotografia z kominka
W kominku wesoło palił się ogień. W zasadzie nie wiadomo, czy wesoło, ale tak się to zwykle ujmuje w grafomańskich tekstach literackich. Może kiedyś użyte po raz pierwszy było oryginalne. Dziś już nie. Co tu niby wesołego? Że ciepło i sucho, gdy na dworze zimno i morko?
Na kominku stało oprawione w ramkę zdjęcie. Też dziwne i denerwujące. Spoglądał na nie chwilę bezmyślnie nim zogniskował swoją uwagę na tym co przedstawiało.
Nie wiedział, po co ta fotografia ślubna Białystok przedstawia, skoro miała uwiecznić młodą parę. Tymczasem on i ona stanowili zaledwie niewielką część planu zdjęcia. Tak jakby znaleźli się na nim zupełnie przypadkiem. Ot ludzie przechodzą przez ulicę w ślubnych strojach, a fotograf Białystok uwiecznia i przypadkiem wchodzą mu w kadr. Czy taki był zamysł? Dziwne się to wydawało. Ktoś był ekscentrykiem. Nie wiadomo tylko, czy młodzi, czy raczej sam fotograf. Świadectwem tej ekscentryczności było dziś jedynie to zdjęcie. Starał sobie przypomnieć kogo przedstawiało. Nie znał tych ludzi, a jego gospodarz nie wyglądał na młodego pana z fotografii. Odstawił ją na miejsce i usiadł w fotelu. Powolnym ruchem ujął szklankę z drinkiem. Zastanawiał się, czy wypada zapytać. Czy to ważne? Chyba nie, a jednak nie dawało mu spokoju…

Dyskusje